Krzaczoruxy Aveo

Działeczka Starepro AveoCross 31-07-2019 326 1
31-07-2019 00:19   (Edytowano: 31-07-2019 00:30 )
Czas wybudować swój własny ogród na StarePro!
Uznałem że stworzę swoją własną listę roślin ze względów chwalipięckich, jak i w celu łatwego, stałego listowania asortymentu zielonego c: 
Stan na 30 lipiec 2019 rok.

Zaczynając od roślin ozdobnych niejadalnych:


  • Języcznik zwyczajny (Phyllitis scolopendrium) - zakupiony pewnego dnia w Biedronce za jakieś 16zł. Trzyma się dobrze do dziś; Nigdy nie ucierpiał poza jednym incydentem - po wystawieniu na balkon odczuł zbyt mocno bezpośrednie słońce. Kilka liści się przypiekło ale roślina wyszła z tego cało.

  • Skrzydłokwiat Wallisa (Spathiphyllum wallisii Regel) - sadzonka z kilkoma listkami pozyskana od babci niedawno temu. Roślina urosła niesamowicie szybko mimo pierwotnych nieznacznych problemów z przyjęciem się. Kwitła już dwukrotnie. Rośnie bez przerwy. Nigdy nie ucierpiała w żaden sposób.

  • Anturium Andrego (Anthurium andraeanum) - sadzonka z kilkoma listkami pozyskana ob babci wraz ze Skrzydłokwiatem. Roślina również urosła bardzo szybko i przyjęła się raczej bez problemów. Posiada kilka kwiatów które żyją do dziś (kwiaty są formą liścia więc nie przekwitają). Rośnie cały czas. Nigdy nie ucierpiała w żaden sposób.

  • Rhipsalis cereuscula - roślinka zakupiona kilka lat temu w Gliwickiej palmiarni. Początkowo nie rosła w ogóle. Po przesadzeniu, nawożeniu, intensywnym podlewaniu i działaniu silnego słońca zaczęła rosnąć dość gwałtownie. Roślina jest kaktusem ale zauważyłem że bardzo dobrze znosi i bardzo preferuje spore ilości wody. Gdy podłoże nie jest wilgotne, roślina "marszczy się". Niedawno została przesadzona do jeszcze większej doniczki a jej korzenie podsypałem ukorzeniaczem, gdyż zauważyłem że jej system korzeniowy jest bardzo mizerny. Nie kwitła nigdy. Pomijając marszczenie nie miała żadnych incydentów.

  • Pelargonia pachnąca (Pelargonium graveolens) - dwie sadzonki otrzymane jakoś w wiosnę 2019 roku. Próbowałem je przez pół roku ukorzenić trzymając w wodzie. Po drodze jedna z sadzonek uschła z powodu braku wody z niedopatrzenia. Po ogarnięciu drugiej sadzonki ponownie trafiła do wody z ukorzeniaczem rozpuszczonym w wodzie. Niestety po miesiącu czekania bez skutku. Ostatecznie sadzonka trafiła do doniczki w ziemią i ukorzeniaczem. Póki co trzyma się już drugi tydzień bez problemu. Trzymam kciuki że ukorzeni się i rozpocznie wzrost.

  • Bluszcz pospolity (Hedera helix) - pnącze otrzymane od rodziców na Wielkanoc 2019 roku jako ozdoba (w doniczkę był wetknięty ozdobny kurczaczek). W doniczce znajdowało się 5 sztuk. Przesadziłem je więc zostawiając sobie 2 sztuki a resztę podarowując pfcode'owi. Z powodu przesuszenia jedna sztuka zmarniała. Druga żyje. Została przesadzona do wspólnej doniczki z innymi pnączami oraz podsypana ukorzeniaczem ze względu na bardzo biedny system korzeniowy.

  • Epipremnum złociste (Epipremnum aureum) - sadzonka pnącza "pożyczona" po kryjomu ;) z jednej z klas szkolnych. Ukorzeniana w wodzie. Puściła jeden korzonek po czym została posadzona i postawiona na parapecie. Niestety kombinacja słabego systemu korzeniowego, aklimatyzacji i fali zimnego, zimowego powietrza z otwartego okna zmęczyło i przeziębiło roślinę powodując jej częściową śmierć. Uratowałem co zostało, przyciąłem i posadziłem bez korzeni wraz z ukorzeniaczem w doniczce wspólnej. Wygląda na to że roślina się przyjmuje gdyż puszcza młode listki.

  • Filodendron pnący (Philodendron hederaceum/scandens) - sadzonka rośliny również "pożyczona" po kryjomu z tej samej sali szkolnej co Epipremnum. Ukorzeniona w wodzie i posadzona. Wyrosła dość szybko puszczając młode, duże, zdrowe liście. Przy tworzeniu doniczki wspólnej została przesadzona ponownie doń z wycięciem fragmentu łodygi bez liści oraz została podsypana ukorzeniaczem. Przyjęła się gdyż puszcza nowe liście.

  • Nefrolepis wyniosły (Nephrolepis exaltata) - sadzonka paproci pozyskana od babci. Jej przyjmowanie się zajęło dość długo, powiedziałbym że nadal się przyjmuje ale puszcza już stopniowo nowe kłącza i liście. Myślę że powolny wzrost może być spowodowany bardzo ciemnym stanowiskiem. Bardzo dobrze znosi wilgoć jak i przesuszenie. Incydenty z nią związane są raczej marginalne (przypadkowe ułamanie liścia czy kłącza przy przesadzaniu).

  • Koleus Blumego (Plectranthus scutellarioides) - sadzonka rośliny otrzymana od babci. Najlepiej rosnąca roślina w mojej hodowli. Od zdobycia (czyli mniej niż rok) przesadzana chyba trzykrotnie. Rośnie zawsze do około metra wysokości, kwitnie za każdym razem. Przy każdym przesadzaniu ucinałem kawałek młodej łodyżki, ukorzeniałem w wodzie (podobnie jak mięta - bardzo łatwo się ukorzenia) i sadziłem nową (gdyż krzak-dawca był na tyle duży że zmuszony byłem wyrzucać i sadzić od nowa małe sadzonki). Często cierpiała z powodu suchości gdyż również żłopie wodę na potęgę i słabo znosi jej brak. Aktualnie posiadam sadzonkę w trakcie ukorzeniania.










Rośliny jadalne:


  • Kawa arabska (Coffea arabica) - sadzonki pozyskane przy procesie przesadzania doniczki pełnej sadzonek kawy zakupionej przez rodziców do sypialni jako ozdoba. Sadzonki rodziców zwiędły z powodu braku podlewania. Moje trzy sztuki żyją do dziś. Rosną bardzo powoli, ledwie zauważalnie; Potencjalnie wymagają więcej słońca. Nie ucierpiały nigdy w żadne sposób. Również nie kwitły.

  • Granat właściwy (Punica granatum) - cztery sztuki roślin wyhodowane z nasion pozyskanych ze sklepowego owocu (wysuszone, położone na ziemi i podlewane). W nasion było więcej sztuk ale większość została wyrzucona a inna część rozdana np. pfcode'owi. Krzaczki nadal rosną, mają niespełna rok więc nigdy nie kwitły. W lipcu 2019 roku zostały ofiarą przesuszenia z powodu upałów i nieobecności w domu przez 4 dni. Skutkiem była utrata dolnych liści i osłabienie rośliny. Jednakże po podlaniu i kilku dniach rośliny wracają do zdrowia.

  • Papryka serrano (Capsicum annuum 'Serrano') - kilka owoców ususzonych otrzymałem od pfcode'a. Nasionka wygrzebałem i wysiałem. Trzymałem dzięki temu ogromny krzak papryk. Papryczki były do dziś uznawane za zwykłe Chilli, jednak po zgłębieniu tematu "chilli" to tylko ogólna nazwa na całą grupę papryk. Gatunek posiadany przeze mnie i pfcode to najprawdopodobniej papryka chilli Serrano. Młode sadzonki wyrastały w doniczce na parapecie, lecz po podrośnięciu zmuszony byłem podzielić je i posadzić w dużej donicy i wystawić na balkon. Opłaciło się gdyż dziś zebrałem już pierwsze 4 owoce z krzaczków. Roślina żłopie wodę w masowych ilościach - spokojnie pół litra co dzień należy podawać przy ilościach krzaków jaką ja posiadam. Kwitły wielokrotnie. Roślina cierpiała wielokrotnie gdyż wystarczy jeden dzień zapomnieć o podlaniu i już liście oklapują. Dobrze o tyle że wystarczy sowicie podlać aby po chwili krzak odżył bez uszczerbku.

  • Mięta (Mentha) - nie mam pojęcia jaki gatunek konkretnie posiadam. Prawdopodobnie jest to mięta pieprzowa. Zdobyta z uciętych łodyżek sklepowej mięty którą mama zakupiła w celu robienia wody miętowej. Łodyżki wsadzone do wody bardzo łatwo i szybko puszczają korzonki dzięki czemu jest to roślina naprawdę łatwa w uprawie i rozmnażaniu (to samo dotyczy bazylii). Posiadałem jedną łodygę która się rozrosła na duży krzaczek lecz mięta pochłania ogromne ilości wody. Z powodu wyjazdu na 4 dni, po powrocie krzaczek był już obumarły. Ocaliłem fragment żywej łodygi którą ukorzeniam w wodzie. Na dniach zostanie posadzona. Mięta kocha przycinanie - jest to konieczny zabieg aby utrzymać roślinę zdrową i gęstą; Nie należy dopuszczać do zdrewniania łodyg mięty. Łodygi takie ucinamy.

  • Czosnek szczypiorek (Allium schoenoprasum) - cebulki pozyskane poprzez ucięcie bulw ze szczypiorku kupionego w sklepie. Ukorzeniam trzymając bulwy w 0.5cm wody z kilkoma kroplami nawozu (zalecam jednak ukorzenianie na wilgotnej wacie czy ręczniku papierowym - mniejsza szanse gnicia). Niektóre cebulki puściły już korzonki. Wkrótce zostaną posadzone i wystawione na balkonie.








Rośliny owadożerne:


  • Rosiczka przylądkowa (Drosera capensis) - posiadam aktualnie dwie sztuki. Zakupiona doniczka przez znajomego z Mysłowic w Auchanie w którym pracował. Była to doniczka pełna rosiczek. Przesadziłem je do indywidualnych doniczek. Mniejsze sztuki wyrzuciłem. Posiadam je już od dawna. W powodu niedawnej suszy straciłem jedną siewkę (wyrosła z nasiona jako samosiejka) i jedną dorosłą sztukę. Pozostałe dwie przyschły ale będą żyły bez problemu. Podobna sytuacja już mi się zdarzyła i wyrosły zdrowe niedługo później. Kwitły wielokrotnie.

  • Muchołówka (Dionaea muscipula) - prawdopodobnie kupiona w markecie, nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Kupiona mniej niż rok temu. Wszelkie moje poprzednie sztuki umierały gdyż nie miałem pojęcia że, przeciwnie do rosiczek, muchołówki nie mogą stać w wodzie cały czas. roślina rosła po przesadzeniu całkiem ładnie. Niestety susza zabiła wszystkie liście. Po podlaniu i niecałych dwóch tygodniach widać że roślina odżywa i puszcza młode listki. Nie kwitła nigdy gdyż ucinałem jej kwiatostany (nie jest zalecane dopuszczenie do kwitnięcia).

  • Kapturnica purpurowa (Sarracenia purpurea) - zakupiona prawdopodobnie w markecie. Mam ją od dłuższego czasu. Przesadzana wielokrotnie. Co najmniej dwukrotnie padła ofiarą przesuszenia ale za każdym razem odradza się. Nie kwitła nigdy.

  • Kapturnica 'Tygo' (Sarracenia 'Tygo') - zakupiona w 2018 roku na Festiwalu Roślin Owadożernych organizowanych przez roraima.pl w Katowickim Spodku. Rośliny nie przesadzałem - uzupełniłem torf od góry tylko. Kapturnica rośnie raczej słabo. Możliwe że z powodu swojej wysokości nie otrzymuje wystarczająco światła vivarium. Nie kwitła. Nigdy nie ucierpiała w żaden sposób.





24-10-2019 02:45
Minęły praktycznie 3. miesiące od ostatniej publikacji na temat moich Krzaczoruxów. Czas napisać aktualizację!
Stan na 24 październik.


Przesadzone zostały Skrzydłokwiat Wallisa jak i Anturium Andrego. Powodem były już zbyt małe doniczki - korzenie obu roślin były widocznie gęste i splątane pod wierzchnią warstwą keramzytu co oznaczało że rośliny objęły całą objętość doniczki korzeniami i nie miały już gdzie ich rozwijać. Przesadzone one zostały do doniczek większych, niestety białych ale innych nie mieli w sklepie w którym akurat kupowałem. Na szczęście forma i kształt doniczki to moim zdaniem najlepsze jakie można kupić ze względu na stabilność i pojemność. Rośliny zostały w nowych doniczkach wyprostowane (gdyż z powodu jednostronnego światła krzaki wygięły się w jego stronę. Aby temu zapobiegać, teraz obracam doniczki okresowo) a na wierzch ponownie trafiła warstwa keramzytu.



Z powodu zasolenia podłoża (czego roślina nie cierpi) Nefrolepis wyniosłego uznałem że również trzeba to ogarnąć. Pozbyłem się całkowicie starego podłoża, opłukałem dwa kłącza w wodzie kranowej z resztek podłoża przy okazji pozbywając się martwych części rośliny. W internecie wyczytałem że roślina świetnie się czuje w kwaśnawym podłożu. Wymieszałem więc, na oko w ilości 1:1 zwykłą ziemie kompostową z torfem kwaśnym marki Athena. W takiej mieszance posadziłem roślinę. Keramzyt umyłem z warstwy osadu solnego i ponownie obsypałem powierzchnię podłoża w doniczce. 
Po kilku tygodniach zdecydowanie można stwierdzić że roślina czuje się wyśmienicie gdyż wreszcie puszcza sporo nowych liści a stare nie marnieją. Był to dobry ruch.

W poprzednim poście pisałem że mój Koleus Blumego aktualnie przechodzi etap ukorzeniania. Sadzonka od około 2 miesięcy jest już ukorzeniona i posadzona w pierwotnej dużej doniczce. Początkowo chciałem przyhamować jej absurdalnie szybki wzrost stawiając ja w ciemnym stanowisku przy akwarium, lecz szybko się okazało że to zbyt ciemne miejsce. Roślina niemal nie rosła. Więc ponownie trafiła na parapet gdzie przyspieszyła wzrost ale przez okres jesienny i małą ilość słońca, rośnie i tak dość powoli w porównaniu do poprzednich okresów. Plan jest taki aby roślinę w pewnym momencie przyciąć i krzewić na boki. Zobaczę z czasem jak ten plan się spisze.

Identyczny los spotkał sadzonkę mięty. Posadzona została tego samego dnia co Koleus. Rośnie do dziś bardzo szybko i prężnie. Było już kilka zbiorów mięty. Niestety przez słabe słońce roślina puszcza długie łodygi ubogie w liście a starsze liście schną. Mimo to roślina żyje i ma się okej.



Niestety stan Pelargonii pachnącej AKA geranium jest taki że... nie ma. Roślinę wyrzuciłem. Przez grube kilka miesięcy trzymania w podłożu z ukorzeniaczem jakoś poskutkowało - roślina puściła jeden mały korzonek. Przy sprawdzaniu jej staniu okazało się również że widoczny jedyny żywy listek od dawna nawet nie był przytwierdzony do rośliny bo zgnił przy łączeniu z łodygą główną. Również dostrzegłem że łodyga mimo że miała mniej niż 1 cm długości, posiadała malutki stożek wzrostu. Opłukałem więc pozostały mizerny fragment łodyżki i posadziłem go ponownie w świeżej ziemi, z ukorzeniaczem, tak aby stożek był ponad ziemią i miał dostęp do światła. Doniczkę wstawiłem do vivarium gdzie mam silne sztuczne doświetlanie. Niestety kilka tygodni później okazało się że łodyżka padła całkowicie i zmieniła się w suchy, podgnity patyczek. Prawdopodobnie dostanę za jakiś czas nową sadzonkę geranium.

Ostatni miesiąc sugerował że moje rośliny kawowe padną. Masowo żółkły liście, wysychały i opadały. Nie miałem pojęcia czemu, wydawało mi się że przez zimę i brak słońca. Jednak okazało się że to z powodu zbyt rzadkiego podlewania. Kilka podlań później i roślina przestała marnieć i wygląda już całkiem okej. Nie straciły za wiele liści również.

Przesadzona została również moja kapturnica 'Tygo'. Miałem ją od zakupu w tej samej doniczce z Roraimy. Uznałem że czas najwyższy roślinkę przesadzić i przy okazji rozsadzić gdyż kapturnica ta jest gatunkiem kłączowym a więc w jednej doniczce znajduje się wiele sztuk rośliny.
Bryła korzeniowa została oczyszczona z podłoża a kłącze zostało podzielone na wiele pomniejszych roślinek. Uzyskałem ich całkiem spoko, dokładnej liczby nie pamiętam. Ale było na tyle sporo że zabrakło mi odpowiednich doniczek więc część została posadzona w pojemniku po... sklepowej sałatce jarzynowej. Docelowo po zimowaniu część sztuk zostanie rozdana chętnym.
W związku z nadchodzącą zimą i zimowaniem część roślin została przeniesiona na balkon. Zaliczają się do nich - obie kapturnice oraz granat który aktualnie nie posiada już nawet liści.
Przy okazji tego zaszłe małe przemeblowanie roślin w moim pokoju.

Mimo nadchodzącej zimy papryka Serrano ciągle nie daje za wygraną - mimo przebytej nieznanej mi choroby (przędziorki? mączniak?) i wielu plonów, na początku października roślina ponownie zakwitła wieloma kwiatami i urodziła kilka papryk. Niektóre zostały już zerwane, część jeszcze dojrzewa. Papryka słodka natomiast ma zalążki papryk lecz nie rozwijają się one już. Jednakże jedyna słodka papryczka jaką krzew urodził został zebrany i zdegustowany. Muszę stwierdzić - zdecydowaniem odmienny smak niż sklepowe papryki. Bardziej wyrazista, soczysta, słodka. Wielka szkoda że tylko jeden i do tego tak mały owoc.



Czosnek szczypiorek rósł jak na drożdżach. Na bieżąco zbierałem pojedyncze liście do kanapek. Ale gdy liści przybyło na tyle że zaczęły się łamać pod własnym ciężarem, zebrałem wszystkie szczypiorki. Same cebulki natomiast zostały w doniczce i nadal produkują nowe liście. Polecam każdemu taką małą hodowlę - szczypiorek jest wyśmienity i absurdalnie łatwy w hodowli; Wsadzić w ziemię kilka cebulek i mamy niskim kosztem świeży szczypior. Nawet podlewać nie trzeba często! W końcu to cebula.

W vivarium bez większych zmian. Jako że nadchodzi zima i kapturnice poszły na balkon, dzbanecznik trafił z powrotem do zbiornika. Przez zmianę warunków obawiałem się utraty pułapek lecz na szczęście przyschły tylko końcówki daszków dzbanków. Poza tym roślina rośnie wyśmienicie. Rosiczki również rosną jak dzikie. Gorzej ma się sprawa z muchołówką. Odrosła znacząco po ostatnim incydencie z przesuszeniem w sierpniu, lecz aktualnie ma wszystkie pułapki ciasno zamknięte a liście baaardzo powoli marnieją, roślina wstrzymała wzrost. Nie mam pojęcia co jest przyczyną. Może ciut nieregularne podlewanie. Staram się poprawić systematyczność.

Będąc na zakupach w Intermarche zobaczyłem na promocji ostatni roślin za grosze - 5.99 zł. Zakupiłem sobie dwa krzaczki. Obie rośliny były bez jakichkolwiek oznaczeń gatunku. 


  • Figowiec benjamina (Ficus benjamina) - krzaczek został kilka dni po zakupie posadzony we własnej, większej doniczce ze świeżą ziemią kompostową.

  • Tajemnicza roślina "Trawka" - roślinka o nieznanym mi gatunku, nazwie i wymaganiach. Mogę aktualnie powiedzieć że nie lubi przesuszenia. Gatunek rośliny muszę na pewno wyszukać. Razem z fikusem tego samego dnia została przesadzona do nowej doniczki i podłoża. Z tym że w jednej doniczce znajdowało się dziesiątki sztuk roślinek. Więc zostały one podzielone z kępy na sztuki, potem dobrane w kępki po kilka sztuk i posadzone w odstępach co około 1 cm w doniczce mniej więcej w centrum. Ma to na celu zapewnienie dostępu światła jak i umożliwić rozrost czy pielęgnację rośliny.

  • Zielistka Sternberga (Chlorophytum comosum) - gatunek zdobyty już z innego źródła niż Intermarche. A mianowicie idąc sobie w nocy o godzinie 2:30 przez centrum Gliwic zobaczyłem miejskie kwietniki w których rosła sobie Zielistka. Jako że miałem ten gatunek już w przeszłości ale z różnych powodów padała, postanowiłem że chcę ponownie. Więc urwałem kawałek pędu z sadzonkami i zabrałem do domu. W domu usunąłem kawałki pędu uzyskując dwie sadzonki. Obie roślinki wsadziłem do filiżanki z małą ilością wody aby rośliny ukorzenić. Ukorzenianie szło słabo plus pewnego dnia dostrzegłem że rośliny zaczynają gnić. Więc wyjąłem je z wody i posadziłem w ziemi kompostowej z ukorzeniaczem. Rośliny trochę zmarniały, prawdopodobnie jedna z sadzonek padnie, druga walczy. Zostaje czekać na rozwój sytuacji.




Aby móc odpowiedzieć w tym wątku, zaloguj się.